Monday, August 14, 2017

Już są! Already ready!

PL

Obiecywałam pojawienie się posta z informacjami o nowych dodatkach, które wprowadzam do bloga, już na drugą rocznicę jego istnienia, ale niestety, zadziało się sporo rzeczy, niezbyt dobrych rzeczy pod względem zdrowotnym, które sprawiły, że po prostu nie dałam rady zająć się tym na tyle, by wszystko było gotowe już na ósmego sierpnia, jak to wcześniej zapowiadałam. Cóż, stało się, ale mimo dużych trudności w ogarnięciu czegokolwiek, z niemałym opóźnieniem udało mi się przygotować "rozszerzenia" do bloga, a mianowicie powstał Snapchat blogowy, na którym - gdy tylko sytuacja mi się poprawi, będę dodawać zdjęcia i nagrywać filmiki, co mam nadzieję nastąpi szybko, oraz dodatkowo wczoraj założyłam świeżutki, pachnący nowością fanpage mojej strony na Facebooku.
Jako że jak już może zauważyliście, nie mam na blogu okienka obserwacji, dlatego jeśli ktoś lubi moją stronę, lubi mnie czytać, teksty tutaj publikowane go interesują, z całego serca zachęcam zwłaszcza do skorzystania z fanpage'a, kliknięcia "lubię to" lub "obserwuję", żeby być na bieżąco, mieć dostęp do najświeższych informacji i ciekawostek, otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktywnościach na blogu, brać udział w konkursach, wchodzić ze mną w dialog, zadawać pytania anonimowe i nie anonimowe (na fp dowiecie się jak i gdzie), pisać wiadomości, komentować, oceniać, dawać recenzje i opinie i wiele innych rzeczy, które z czasem będą się rozwijać.
Tak więc zapraszam do czytania, oglądania, obserwowania, pytania, pisania i co tylko chcecie.
Mam nadzieję, że będzie Was ze mną coraz więcej i więcej oraz że moje pomysły Wam się spodobają ;)

SNAPCHAT BLOGOWY:
MagdaleneAnne Blog 🌺
magdalene_blog

FANPAGE BLOGA NA FACEBOOKU:
MagdaleneAnne Blog ✨
https://m.facebook.com/magdaleneanneblog/

Zapraszam serdecznie do obserwowania, a nie pożałujecie ;)

Tymczasem jeszcze dziś lub jutro na blogu pojawią się kolejne posty - obiecuję, że już nie żadne ogłoszenia tylko normalne, życiowe wpisy. Mam nadzieję, że przeczytacie :)



ENG

I promised adding the post with information about new additives which I'm leading into the blog, already for the second anniversary of its being, but unfortunately, quite a lot of things happened, not very good things about my health, which caused that simply I wasn't able to deal with it enough so that everything was already ready on the eighth of August, as I announced it before. Well, it happened, but in spite of huge problems with doing anything, with the quite big delay I managed to prepare "extensions" to the blog, that is BlogSnapchat appeared, where - as soon as my  situation get well, I'll add pictures and record films, what I hope will happen soon, additionally yesterday I established fresh, smelling of the novelty fanpage of my side on Facebook.
As maybe you already saw, I don't have a window of following in the blog, therefore if somebody likes my site, likes to read me, is interested in published here texts, with all my heart I'm encouraging especially to using fanpage, clicks "Like" or "Follow" in order to be up to date, to have access to most recent information and tidbits, to receive notifications about the latest activities on the blog, participate in competitions, enter the dialogue with me, to ask anonymous and not anonymous questions (on fp you will learn as well as where), to write messages, comment, to assess, to give reviews and opinions and a lot of other things which with time will be developing.
So I'm inviting to reading, watching, following, asking, writing and whatever you want.
I hope that it will be more and more of you with me and my ideas will appeal to you ;)

BLOG SNAPCHAT:
MagdaleneAnne Blog 🌺
magdalene_blog 

BLOG FANPAGE ON FACEBOOK:
MagdaleneAnne Blog ✨
https://m.facebook.com/magdaleneanneblog

I'm inviting to following and you won't regret ;)

Meanwhile today or tomorrow next posts will appear on the blog - I promise, no announcements anymore but normal articles about life. I hope you will read :) 🙂

Monday, August 7, 2017

List do hejterów. Letter to haters.

PL

Możecie ten post uznać za dziwny, nie na miejscu, "z edycji limitowanej", albo nawet za głupotę. Jak zwał tak zwał. Jakakolwiek jednak będzie Wasza opinia, nie przeszkadza mi to, serio, bo...
Dzisiaj swoją minutę uwagi, po raz pierwszy i ostatni otrzymają hejterzy. Ta jakże cudowna, kilkuosobowa grupka parszywych postaci, które wchodzą tutaj tylko po to, żeby znaleźć coś, czego można by się przyczepić, głupio skomentować, wyśmiać albo próbować wykorzystać przeciwko mnie. Jeśli myślicie, że takie zachowanie jest fajne, to ok, myślcie sobie tak dalej, ale wiedzcie, że na mnie nie ma to wpływu, bo choćby i miała czytać tego bloga tylko jedna osoba (a wierzcie mi, jest ich znacznie więcej), która lubi moje wpisy i poświęca swoją wolną chwilę na czytanie ich, ja nadal będę pisać, dla siebie i właśnie dla tej osoby. Nie zamknę strony, nie zrezygnuję z niej, a przynajmniej nie z powodu kilku hejterów, którzy bardzo się nudzą i nie mają co ze sobą zrobić. Przykre, co nie? A teraz lećcie znudzone stworki budować swoje urażone ego od nowa, może znajdziecie sobie lepsze zajęcie, powodzenia życzę.


ENG

You can regard this post as a strange, ridiculous, "from the limited edition", or even as a stupidity. It's all the same. However whatever will be your opinion, it doesn't disturb me, seriously, because...
Today their own minute of the attention, for the first and the last time will receive... haters. This what an amazing group of several people, of mangy creatures which are accessing here only to find something, of what it's possible to stick with, to stupidly comment, to laugh or to try to use against me. If you think that the such behaviour is cool, that's ok, continue that thinking, but know that it isn't affecting me, because even if just only one person wanted to read this blog (and believe me, there's much more of them) which likes my posts and is spending own free time for reading them, I will write it, for myself and just for this person. I won't lock the side up, I won't resign it, anyway not from the reason a few haters which are very much bored and have nothing to do. Sad, right? And now, you bored creatures, fly to build your hurt ego anew, maybe you'll find better work for yourselves, I wish you good luck.

Friday, July 28, 2017

Rok w USA. Year in the USA.

PL

Wczoraj, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu i niedowierzaniu, otrzymałam dość dziwną i niespotykaną propozycję z pewnej międzynarodowej szkoły językowej, a mianowicie - zaproponowano mi roczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Okrągłe dwanaście miesięcy w bajecznej Kalifornii. Słońce, plaża, ocean, wypoczynek, zwiedzanie, a do tego kurs językowy kończący się certyfikatem uznawanym na najlepszych uczelniach świata. Nowe doświadczenia, nowe znajomości, nowe horyzonty... Amerykański sen, który właśnie spełnia się na jawie. Żyć nie umierać.
Można by pomyśleć, że tylko głupi by nie skorzystał. Przecież to oferta nie do odrzucenia. Szczyt marzeń. No tak. Oczywiście, dla wielu taki wyjazd to szczyt marzeń. I w moim przypadku też tak było. Właściwie od kiedy pamiętam, byłam zapatrzona w Amerykę jak w obrazek. Czytałam o niej, szukałam informacji, rozmyślałam, jak by to było się tam znaleźć, a najlepiej zamieszkać na stałe i nigdy nie wracać. Gdybym tę samą propozycję dostała jeszcze rok temu, nie zawahałabym się ani chwili, tylko skakała z radości pod sam sufit, nie wierząc, że akurat ja. A teraz, w chwili obecnej... Nie. To nie dla mnie, moje plany zmieniły się o 180°, znalazłam swoje miejsce na ziemi, miejsce, gdzie jestem szczęśliwa i bezpieczna, gdzie chcę zostać jak najdłużej... Moją małą wyspiarską oazę spokoju... I nie są to Stany. Przez całe lata marzyłam o USA, a teraz, kiedy okazja do takiego wyjazdu przyszła do mnie sama, jak na ironię - ja tego nie chcę, a nawet nie wyobrażam sobie wylotu i spędzenia w tym miejscu, z jednej strony tylko, a z drugiej aż, całego roku. Może i brzmi to głupio i irracjonalnie, jak rezygnowanie z prezentu od losu, z szansy, która może się już więcej nie powtórzyć, ale cóż, taka prawda.


Uwaga: Jeśli chcecie coś mi przekazać, napisać co myślicie o mnie, o moim blogu, co Wam się podoba, co nie lub zadać pytanie, na które wkrótce odpowiem na snapie, a nie chcecie robić tego w komentarzu, tylko wolicie w pełni anonimową opcję - zapraszam tutaj:
magdaleneanne.sarahah.com

Czekam na Wasze wiadomości :)


ENG

Yesterday, to my great surprise and disbelief, I received a bit strange and unusual proposal from one of the international language schools, that is - an one year travel to the United States was offered to me. Twelve months in fabulous California. The Sun, beach, ocean, relaxation, touring, and in addition language course ending with the certificate appreciated at the best world universities. New experiences, new friendships, new horizons, everything new... American dream which is just coming true in reality. This is the life!
One could think, that only stupid wouldn't take it. After all it's an offer not for the rejection. Someone's biggest dream. Yeah. Of course, for many people such a travel is the greatest dream. And in my case it was also the same. Actually since when I remember, I only had eyes for America. I read about it,  I searched for information, I wondered, how would it be to be there, and best to stay forever and never come back. If I got the same proposal even one year ago, I wouldn't hesitate neither a moment, but instead jumped up and down for joy up to the ceiling, not believing, that I was chosen. And now, at present... Not. It's not for me, my plans changed about 180°, I found my place in the world, place, where I am happy and safe, where I want to stay the longest as only it's possible, maybe forever... My small island oasis of peace... And these aren't United States. For many years I dreamt of the USA, and now, when the chance for such a travel came to me without doing anything, ironically - I don't want it, and what's more I can't imagine to take-off and stay in that place - from one side only, and on the other much - entire year. Maybe it sounds stupidly and irrationally, as rejection of the gift from the fate, the chance which can never come again, but well, this is the truth.


Attention: if you want to tell me something, write what you think about me, about my blog, what you like, what you don't like, or ask me the question which soon I will answer on Snap, and you don't want to do it in the comment, but you prefer the fully anonymous option - I'm inviting here:
magdaleneanne.sarahah.com

I'm waiting for your messages :)


Wednesday, July 26, 2017

Mała nowość. Small news.

PL

Tym razem zanim opublikuję kolejnego posta, a właściwie trzy kolejne, które już z niecierpliwością oczekują w kolejce na dodanie, mam do Was, moich czytelników i nie tylko, małe pytanko.
A mianowicie, jako że wielkimi krokami zbliża się druga rocznica istnienia mojego bloga, zastanawiam się nad założeniem blogowego snapa, na którym nagrywałabym krótkie filmiki, dodawała zdjęcia, opowiadała o różnych ciekawostkach dotyczących mnie, mojej strony, życia w Grecji i wielu innych rzeczy. Co Wy na to? Chcielibyście dodawać? Obserwowalibyście? Tak? Nie? Piszcie w komentarzach :)


ENG

This time before I'll publish next post, actually three next, which are impatiently awaiting in the queue for adding, I have to you, my readers and not only, little question.
As maybe you know, the second anniversary of my blog's existence is approaching very rapidly, I think about establishing the Blog Snapchat, where I'd record short films, add photos, tell about various tidbits about me, my blog, living in Greece and many other things. What you think about it? Would you like to add it? Would you follow me there? Yes? No? Write in comments :)

Tuesday, July 18, 2017

Zwątpienie. Doubt.

PL

Może to coś ludzkiego, może nie, może to coś zwyczajnego, a może nienormalnego... Choć możliwe, że częściej lub rzadziej spotyka każdego... Dzisiaj... Dopadło mnie. I naprawdę, nie jest to nic przyjemnego - potrafi doprowadzić do łez. Szczerych, przepełnionych uczuciami i bólem łez. Hektolitrów łez. I nie wiem co gorsze: Te cholernie bezsilne pytania: "Po co? Dlaczego? Po co istnieję? Kim tak naprawdę jestem? Jaki to wszystko ma sens? Czy moje marzenia kiedykolwiek się spełnią?"... Czy miliardy kotłujących się myśli, boleśnie uciskających umysł, serce i duszę... A może nie ma gorszego i lepszego... Przecież jedno i drugie to zło. Jedno i drugie przynosi smutek, cierpienie, poczucie nicości... Jedno i drugie prowadzi do krótszej lub dłuższej rozsypki... Zwątpienie to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może spotkać... Pustka. Nic. Zawieszenie. Osamotnienie w sobie samej. I łzy. Dużo łez.


ENG

Maybe it's something human, maybe no, maybe it's something normal, and maybe abnormal... At least it's likely that more often or more rarely is meeting everyone... Today... It caught me. And really, it's not something pleasant - is able to lead to tears. Pure, overfilled with emotions and pain tears. Gallons of tears. And I don't know what's worse: these really helpless questions:  "For what? Why? For what do I exist? Who I actually am? If that all has a sense? If any time my dreams will come true?"... Or billions of swarming thoughts, painfully pinching the mind, the heart and the soul... Or maybe there's no worse and better... After all first and second is an evil. First and second is bringing sadness, suffering, feeling of the nothingness... First and second is leading to the shorter or longer sadness... Doubt is one of the worst things which can meet... Emptiness. Nothing. Suspension. Loneliness in myself. And tears. A lot of tears.

Monday, July 10, 2017

Przeszłość. The past.

PL

Przeszłość, dla jednych jest po prostu minionym czasem, dla drugich czymś cudownym, do czego mają sentyment, a dla innych zaś koszmarem, który wraca po nocach, nie pozwala lekko patrzeć w przyszłość. Są też tacy, którzy z różnych powodów wciąż do tej przeszłości wracają, są przywiązani jak linami, przykuci jak kajdanami, rozmyślają o niej i nie potrafią wyrwać się w przód. W każdym przypadku więc: stop! Nieważne jaka jest przyczyna, weźmy głęboki oddech, rozluźnijmy się, skupmy na czymś przyjemnym, poświęćmy czas bliskim, miłości, temu, co lubimy i przestańmy żyć tym, co było. Zrzućmy tę kulę u nogi. Przestańmy patrzeć w tył, a spójrzmy na to co jest, co dopiero nadejdzie, bo to, co stało się w przeszłości już było, minęło, było i nigdy nie wróci! Porzućmy rozmyślanie, bo to w nadmiarze może tylko zaszkodzić, ograniczyć, zamknąć w klatce, zniszczyć nastrój w teraźniejszości, bądź nawet wskrzeszać bolesne wspomnienia. A po co to? Po co to wszystko? Przecież wszyscy jesteśmy warci dobrego życia i samopoczucia, nie pozwólmy więc, by coś, co dawno odeszło do historii zburzyło coś, co może rozkwitnąć jak piękny kwiat, jeśli tylko damy temu szansę. Naprawdę, mimo tego, że każdy z nas niesie na plecach różny, lżejszy lub cięższy bagaż doświadczeń, nikt nie zasłużył na to, by coś lub ktoś z przeszłości, obojętnie co to jest, zniszczyło mu chwilę obecną i przyszłość! Każdy zasługuje na uśmiech i szczęście!

Ja mimo wielu przejść i doświadczeń jestem szczęśliwa, a Wy? ;)

ENG

Past, for one is simply a past time, for other  something beautiful to what have a sentimental attachment, whereas for other is the nightmare which is coming back at nights, doesn't let lightly look ahead. There are also people which from various reasons still are coming back to this past, are attached like with ropes, chained like with shackles, thinking about it and aren't able to break free ahead. In every case so: stop! Unimportant what cause is, let's take a deep breath, relax, let's focus on something pleasant, spend the time with family and friends, love, what we like and let's stop living with what was. Break free. Let's stop looking into the back, just look at what is, what will come, because what in the past already happened it's over and done, was and will never come back! So leave the contemplation, because it in excess can only harm, limit, put into a cage, to destroy mood in the present time, or even revive painful memories. But for what? For what that all? After all we are worth the good life and the frame of mind, so let's not let something what a long time ago came off to history destroy something what can bloom as the beautiful flower, if only we give it the chance. Really, although each of us is carrying on own back the different, lighter or heavier accumulated experience, nobody deserved it, in order to something or somebody from the past, whatever it is, destroyed the here and now and the future for him! Everyone deserves smile and happiness!

In spite of many passages and experience I am happy, and you? ;)

Saturday, July 1, 2017

Nostalgia.

PL

Nie rozumiana. Wyśmiewana. Po prostu nieznana. Nostalgia. Jednak... Nie, to nie zło. Nie, to nic dziwnego. Nie, to nie kosmos. I nie, to nie choroba.
Choć dosyć częste - mylenie z depresją jest niesłuszne i raniące. Depresja to choroba wymagająca leczenia przez psychiatrę i psychologa, natomiast nostalgia nie wymaga leczenia, a jest czymś całkowicie normalnym, stanem, uczuciem, przejawem bogactwa emocjonalnego. Chociaż bywa używana synonimicznie, nostalgia to też nie melancholia, która jest o wiele ostrzejszą jej siostrą i czasem przedłużająca się, może potrzebować terapii.
Fakt, że to niejednokrotnie doprowadza do smutku i łez z błahego powodu, na samą myśl o czymś, co było, o miejscu, osobie, piosence, smaku, uczuciu, przeżyciu, do oczu napływają hektolitry łez, nie oznacza, że nostalgicznych ludzi można nazywać przewrażliwionymi, mazgajami, wrażliwcami, bo to poniżające i raniące wobec osób pełnych emocji.
A Wy? Co myślicie? Może sami jesteście ludźmi, których nostalgia to drugie imię? Ja jestem i nie wstydzę się tego. Jeśli ktoś z Was także, cieszcie się i bądźcie dumni, bo to nie powód do wstydu, nie każdy jest zdolny do tak silnych i misternych zarazem uczuć. 


ENG

Not understood. Ridiculed. Simply unknown. Nostalgia. However... No, it's not an evil. No, it's nothing strange. No, it's not cosmos. And no, it's not illness.
Although frequent - confusing with depression is unfair and wounding. Depression is illness requiring healing by the psychiatrist and the psychologist, however the nostalgia doesn't require the healing, and is something completely normal, condition, emotion, sign of the emotional richness. Although it's used synonymously, a nostalgia isn't also melancholy which is far severer it's sister and lengthening in the time, may need therapy.
Fact that many times it's leading to sadness and tears for the very trivial reason, at thought about something what was, about place, person, song, taste, emotion, experience, gallons of tears are flowing into eyes, doesn't mean that it's good and normal to name nostalgic people oversensitive, with crybabies, because it's humiliating and  hurtful towards the persons full of emotion.
And you? What you think? Perhaps you are people, for which nostalgia is a middle name? I am and I'm not ashamed of it. If somebody of you also, be pleased and proud, because it's not a reason to shame, not everyone is able to such a strong and subtle feelings in one.

Wednesday, June 28, 2017

Znajomość dla (nie)korzyści. Friendship for (dis)advantage.

PL

Nie zauważyliście, że teraz, w XXI wieku, w świecie podobno cywilizowanym, panuje zaskakująco przerażający wręcz "trend" nawiązywania znajomości, nie ponieważ darzy się kogoś sympatią, nie ponieważ się tą osobą interesuje, a właśnie dlatego, że się jej nie lubi bądź nawet nienawidzi? Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to chore, że ktoś może w ogóle pomyśleć o celowym zbliżeniu się do drugiego człowieka, o zdobyciu jego zaufania, wiedzy nieraz niedostępnej dla pierwszej lepszej osoby z ulicy, przez długi czas umiejętnie grać pod maską rzekomego dobrego znajomego lub nawet przyjaciela, by następnie to w podły i przebiegły sposób wykorzystać, zrujnować psychikę, samopoczucie, relacje z innymi, zaszkodzić dobrej opinii, zdradzić sekrety, udostępnić prywatne sprawy osobom trzecim, zupełnie obcym, dodając do tego jeszcze swoje dwa grosze, tworzyć plotki, nakręcać akcje niejednokrotnie narastające wręcz do rangi szykanowania, stawiać w jak najgorszym świetle, po prostu krótko mówiąc celowo działać na jak największą niekorzyść osoby, z którą wcześniej żyli w pozornie dla niej dobrych stosunkach, jako wampirzy dobrzy znajomi, by jej kosztem osiągnąć jak największe zyski i korzyści dla siebie, bo "z dnia na dzień" znalazł się wyssany z palca powód (a tak naprawdę jego brak), by uruchomić maszynę nienawiści, żeby było bardziej interesująco i zabawnie dla agresora - wciągajac w to coraz więcej osób postronnych, wywołując coraz większą burzę, mając nadzieję na skuteczne wykończenie i załamanie psychiczne swojej ofiary. Niektórzy jednak, a właściwie bardzo wielu jest takich w bardzo dużym cudzysłowiu nazywając "ludzi", którzy w wyżej opisany sposób postępują. Bo przecież najlepiej jest kogoś zniszczyć, a potem jeszcze zrzucić całą winę na tą osobę.
Znacie to? Spotkaliście się z takim zjawiskiem? A może sami kiedyś byliście, lub nawet teraz jesteście ofiarami czegoś takiego? Tak? Nie? Lub może znacie kogoś, kto przez to przechodzi, przechodził? Hm?
Tacy psycholudzie, czy sobie zdajemy z tego sprawę, czy też nie, są wśród nas, dlatego warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte, obserwować i uważać kogo wpuszczamy do swojego życia, komu o sobie mówimy, kto ma do nas dostęp, komu ufamy, bo dopuszczenie do siebie niewłaściwych ludzi może być naprawdę bolesne i bardzo słono kosztować.
Natomiast co, jeśli jest już za późno i taki wirus dostał się do naszego będącego niegdyś całkiem zdrowym organizmem, życia? Czasu co jasne, cofnąć się nie da, więc co wtedy zrobić? Co zrobić, żeby było lepiej, a nie gorzej? Otóż niezależnie od tego, jak ciężko Ci jest, jak trudną masz sytuację życiową ogólną, bądź wywołaną przez tak przykre działania, nie daj się złamać. Naprawdę, zdaję sobie sprawę, że to cholernie trudne, może wydawać się wręcz niemożliwe, ale jestem świadoma o czym piszę, wiem co to, bo sama mam takie doświadczenie za sobą, inaczej bym o tym nie pisała, nigdy nie wypowiadam się na tematy, o których nie mam zielonego pojęcia. Tak więc do rzeczy. Nie pozwól, by twór atakujący Cię zniszczył. Wie o Tobie dużo, o wiele za dużo, kiedy nie powinien wiedzieć dosłownie nic. Niestety. Ale cóż, stało się, tego już nie odwrócisz. Dlatego teraz musisz wykazać się ogromną siłą wewnętrzną, bo pamiętaj, nigdy nie jesteś sam, zawsze jest ktoś, na kim zależy Tobie i komu zależy na Tobie, masz pasje, marzenia, masz po co żyć, dla czego być szczęśliwym. Więc walcz. Walcz o siebie, głowa do góry, bo bez względu na to, co wygaduje osoba chcąca Cię zniszczyć, jesteś kimś wartościowym, kto nie ma czasu na marnowanie swoich cennych chwil na takich obleśnych typów, serio. Pierś do przodu, broda w górę, uśmiech na twarz i przed siebie, zapomnij o łzach, zmartwieniach, dla czegoś takiego nie warto, zostaw to na prawdziwe tragedie, (których lepiej żeby nigdy nie było), nie na takie śmieci, bo Twoje łzy, Twój smutek są tylko motywacją dla napastnika, a chyba nie chcesz dawać mu satysfakcji, prawda? Twój uśmiech i radość zasztyletują perfidnego człowieka, którego punktem honoru jest doprowadzenie Ciebie do dna. Nie pozwól na to, naprawdę. Chociaż ciężko, dasz radę. Uśmiechnij się :)
Szkoda, że w dzisiejszych czasach tak trudno jest znaleźć ludzi godnych zaufania, z którymi można spokojnie i bez obaw o swoje "bycie" o wszystkim swobodnie porozmawiać wiedząc, że ten ktoś nie będzie chciał zrujnować nam życia, mimo, że nic mu nie zrobiliśmy... Ale cóż, cóż poradzić, nie ma innego wyjścia, jak tylko trwać w ciągłym stanie czuwania, wyciągać z życia lekcje i wnioski, zachować ostrożność i cieszyć się tym, co się ma, nie spoufalając się z osobami, których życie nie pozwoliło nam na neutralnym gruncie przetestować, czy są naszego zaufania rzeczywiście godni, czy też nie.
A i ufajcie swojej intuicji, ona wbrew pozorom naprawdę potrafi czasem mądrze doradzić i w wielu sprawach pomóc ;)

Powodzenia :)


ENG

Didn't you notice, that now, in the 21st century, in supposedly civilised world, there's surprisingly terrifying "trend" of making friendship, not because somebody feels sympathy for someone, not because is interested in this person, but just because of disliking or even hating? I don't know what you think about it, but for me it's ill, that somebody can generally speaking think about the intentional closeness with the other man, about getting his or her trust, knowledge, often unavailable to the just any person "from the street", through the long time competently play with the mask of pseudo good colleague or even a friend, to next use it in the nasty and devious way, to ruin psyche, frame of mind, relations with others, to harm the good opinion, give secrets away, make private matters available for third parties, completely strangers, adding own false words to it, create rumours, build actions, many times accruing to the rank of harassing, put in the worst possible light, simply, shortly talking, on purpose to act on the biggest disadvantage of the person with which earlier they lived in seemingly for her good relations, as a vampire good friends, just to with her/his cost achieve as the biggest profits and benefits to oneself as it's possible, because "from the day for the day" a trumped-up reason was (which actually doesn't exist) in order to start the machine of hate and to make that more interesting and funny for the aggressor - mixing into it more and more outsiders, triggering the more and more huge storm, with hope to the effective finish and psychological breakdown the victim. However, actually there's in very big quotation marks naming "people" which acts in the described before way. Because after all best is to destroy somebody, and then shift the entire blame on this person.
Do you know it? Did you encounter such a phenomenon? And perhaps at one time you were, or even now you are something's like that victims? Yes? No? Or perhaps you know somebody who has it, had? Hmm?
Such psychopeople, whether we realize it, or no, they are among us, therefore it's worthwhile having wide opened eyes and ears, to observe and think whom we are letting enter into our life, whom we are telling about ourselves, who is having access to us, whom we trust, because the admission of wrong people can be really painful and very saltily payed.
However what, if it's already too late and such a virus got to our being a quite healthy organism before, life? What's obvious, it's impossible to move back the time, so what to do then? What to do to make it better, rather than worse? So irrespective of, how it is hard for you, how difficult you have your situation in life generally, or triggered by such unpleasant action, don't let break you down. Really, I realize that it's damned difficult, can seem simply impossible, but I'm conscious what I'm writing, I know what's it, because I have such experience behind me, otherwise I wouldn't write about it, I never give my opinion to subjects about which I don't have even the smallest knowledge. So concretely. Don't let the attacking creature to destroy you. He or she knows about you much, much too much, when shouldn't know literally nothing. Unfortunately. But well, it happened, you won't turn it away. Therefore now you have to demonstrate the huge inner strength, because remember, you are never alone, there's always somebody about whom you care and who cares about you, you have passions, dreams, you have a lot of reasons to live, for what to be happy. So fight. Fight for yourself, your head up, because irrespective of what bad things the person wanting to destroy you says, you are somebody reputable, who doesn't have time for wasting valuable moments on such repulsive types, seriously. Breast ahead, chin up, smile to the face and go ahead of yourself, forget about tears, worries, for something like that, it isn't worthwhile, keep it to real tragedies, (which better to never happen), not to such pieces of rubbish, because your tears, your sadness are only motivation for the assailant, and I don't think so you want to give him or her satisfaction, right? Your smile and joy will knife the deceitful man, for which leading you to the bottom is a point of honour. Don't let it be, really. Although difficulties, you will get by. Smile :)
It's sad that nowadays it's so much difficult to find trustworthy people, with which it's possible to talk about everything calmly and without anxieties about own "being", freely knowing, that this somebody won't want to ruin our life, even though we've done nothing bad for that person... But well, there's no other solution, like only last constantly vigiling, to take lessons and conclusions from the life, to keep caution, be happy with what we have, not fraternizing with persons, which the life didn't let us to test on neutral "land", whether are really worth our trust, or not.
And believe your intuition, it contrary to appearances really is able sometimes to wisely advise and help with many matters ;)

Good luck :)

Friday, June 23, 2017

Forever.

PL

Teraz wiem. Wiem, że jestem tam, gdzie pozostanę już na zawsze, w miejscu, które kocham i którego nie zamienię na żadne inne. Nigdy. To tutaj chcę być, tutaj buduje się moje życie, tu jest mój prawdziwy kawałek ziemi. Tu jestem szczęśliwa, czuję się bezpieczna i spełniam swoje marzenia. To jest moja przyszłość, mój dom, ja. To jest moja miłość. Odnaleziony brakujący element, bez którego czułam się jak zawieszona w pustce. Teraz jestem sobą. Znalazłam swoją przystań. 

Grecja - mój raj. Na zawsze. 



ENG

Now I know. I know that I am where I will stay forever, in the place which I love and which I'll change for none other. Never. Here I want to be, here my life is building, here's my home, my real piece of world.  Here I'm happy, I feel safe and my dreams come true. It's my future, my home, me.  This is my love. Found missing element, without which I felt like suspended in the emptiness. Now I am myself. I found my harbour. 

Greece - my heaven. Forever.

Saturday, March 11, 2017

Zawsze na wierzch wypływa... Always flows out...

PL

Czy Was też to śmieszy, kiedy ktoś ewidentnie kręci, kłamie, wymyśla, tworzy fikcję i w ogóle buduje całą z palca wyssaną rzeczywistość, która z prawdą nie ma kompletnie nic wspólnego, ale za żadne skarby świata nie chce się do tego przyznać, nawet kiedy wszyscy wokół już wiedzą, jak się sprawy mają, a ta osoba dalej ciągnie te swoje żałosne bajeczki? Mało tego, głupota tego człowieka jest tak zaawansowana, że w dodatku kopie jeszcze pod kimś, dołki, robi wszystko, by tej osobie zaszkodzić, doprowadzić do jej załamania i ją zniszczyć, a robi to w sposób tak podły i śmieszny jednocześnie, myśląc, że może robić co tylko ze chce, a prawda nigdy nie wyjdzie na jaw i wszystko pajacowi ujdzie na sucho. Chore, żałosne, dziecinne, żenujące. Inaczej określić tego nie mogę. Ale cóż, w żadnym wypadku bez konsekwencji się nie obejdzie, także pozdrowienia dla ludzi bez swojego życia, którzy chcieliby się wybić, wymyślając niestworzone historie i szkodząc innym, mam dla was przykrą wiadomość: prawda zawsze wychodzi na jaw.



ENG

Whether it's also making you laugh, when somebody obviously whirls, lies, invents, creates fiction and generally speaking builds entire fake reality, which doesn't have anything in common with the truth, but not for all the world wants to admit to it, even when everyone around already knows, how are the matters, and this person still is continuing these pitiful stories? And that's not all, the stupidity of this man is so advanced that as well is "digging holes under somebody", doing everything in order to harm this person, to destroy her or him, and is doing it in the so nasty and funny way simultaneously, thinking that can do whatever only wants, and the truth will never come to light and the clown will be safe and sound. Ill, pitiful, embarrassing. I can't describe it differently. But well, in all circumstances the consequence will be inevitable, also greetings for people without life which would like to become famous, thinking incredible stories up and harming other, I have an unpleasant message for you: the truth always comes to light.


Friday, February 24, 2017

Niepotrzebne. Unnecessary.

PL

Nigdy nie rozumiałam, nie rozumiem i chyba już nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy mówią innym "Po co? Po co ci to? Przecież to i tak ci się nie przyda. Po co marnujesz czas?" itp. itd. Nie zapytają kogoś o zdanie, nie zainteresują się, dlaczego ktoś się tym zajmuje, dlaczego ktoś się tego uczy, nie porozmawiają, ale już krytykują i podcinają skrzydła. Może są osoby bardziej ambitne i ciekawe świata, od tych hibernujących leniwców pospolitych patrzących w jeden kąt, które jednak czują potrzebę nabywania nowych umiejętności, rozwijania swoich horyzontów, którym przecieranie własnych ścieżek sprawia przyjemność i daje satysfakcję. Może kiedyś da im to ogromną siłę przebicia, a mali hejterzy będą mogli się schować i zazdrościć. Nie potrafię pojąć tego bezpodstawnego rzucania się na kogoś, kto ma ma zamiłowanie do czegoś oryginalnego i mało spotykanego. Jeśli coś ci się człowieku nie podoba w czyjejś pasji, która tobie nie szkodzi, to jeżeli nie masz już nic pozytywnego i motywującego do powiedzenia, szanownie zatrzymaj swoje mniejsze i większe złośliwości dla siebie. Chcesz być zardzewiałym cyborgiem, to twój wybór, ale nie piętnuj przez to innych, chcących iść naprzód.



ENG

I never understood, I don't understand and I will probably never understand people which says to other "For what? For what is it to you? After all it won't be useful to you. Why are you wasting time to this?" etc. They don't ask somebody about the sentence, aren't interested, why somebody deals with it, why somebody learns it, don't talk, but are already criticizing and undercutting. Perhaps some persons are more ambitious and curious about world, than the ones hibernating common sloths, looking into one angle, which feel the need of getting new abilities, discovering new horizons, which finding the own ways is pleasing and giving satisfaction. Perhaps at one time it will give them the huge mettle, and small haters will be able to disappear and envy. I can't comprehend this unreasonable hate to somebody who has an avocation for something original and rare. If you don't like something in someone's passion which doesn't harm you, it doesn't appeal, ok, but if you have nothing positive and motivating to say, better keep to yourself your smaller and bigger malicious remarks. You wanna be a rusted cyborg, it's your choice, your problem, but don't stigmatize because of that the other, wanting to make progress.

Tuesday, February 14, 2017

Walentynki, czyli 50 odcieni miłości. Valentines, that is 50 shades of love.

PL

Walentynki. Miłość, miłość wszędzie. Mnóstwo serduszek, czerwieni, różu, misiaczków, różyczek, balonów, poduszek, świeczuszek, kubeczków i ogółem mnóstwa tego nieskończonego komercyjnego, miłosnego spamu, zasypującego nasze oczy, sklepy, telewizory, umysły i wszystko, co się da. Z jednej strony kicz i dźwignia handlu, bo przecież najprawdziwszą prawdą jest, że kocha się cały rok, a nie tylko w jeden dzień w roku, ale z drugiej strony ile radości może sprawić dostanie takiej miłej niespodzianki od ukochanej osoby, prawda? No tak, jeśli jesteś tym szczęśliwym wybrańcem losu i kochasz kogoś z wzajemnością, a najlepiej jesteś w związku, to gratuluję, wtedy masz raj na ziemi nie tylko w walentynki. Jednak co, jeśli raczej tym razem los nie był po Twojej stronie i jednak jeszcze musisz na motylki w brzuchu i spełnioną miłość poczekać, albo co gorsza przechodzisz trudny czas, lecząc złamane serce po rozstaniu? Lub co w wypadku, jeśli padłeś ofiarą w szponach osoby nieszczęśliwie w Tobie zakochanej, która nie rozumie słowa "nie", nie dopuszcza do siebie myśli o odrzuceniu, truje Cię i nie pozwala zaznać własnego szczęścia, albo dusisz się w podłym związku z niewłaściwą osobą? Wiem, że to może teraz dziwnie zabrzmieć, ale... Nie przejmuj się! Głowa do góry! Każdemu może się zdarzyć, jednak w końcu życie się odmieni, doznasz uśmiechu losu i będziesz fruwać z radości, zobaczysz! Nawet jeśli teraz tkwisz w miłosnej szarej strefie, lub nawet zatrzymało Cię w czarnym punkcie, nie załamuj się! Czyż nie jest warto wziąć trudności jako lekcję i poczekać na tę jedyną, wyjątkową osobę, która naprawdę będzie kochać i którą Ty będziesz kochać? Tak więc czy jest dobrze, czy źle, zawsze powinno się wiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, wiem co mówię, możecie mi wierzyć 



ENG

Valentines. Love, love everywhere. Plenty of hearts, red, pink, cute little bears, roses, balloons, pillows, candles, small mugs and with the whole of the plenty of this endless commercial, love spam, filling in our eyes, shops, TV sets, minds and everything what's possible. From one side the kitsch and the lever of the trade, because after all that's the honest truth, that if we love, then love through the entire year, not only this one day in the year, but from the other hand, how many joy can cause getting such a nice surprise from the beloved person, right? Hm, if you are this happy fortune's chosen and you love somebody with the reciprocity, and best you are in a relationship, then congratulations, you have paradise on earth not only on valentines. However what, if this time the fate wasn't on your side and you have to still wait for butterflies in the belly and fulfilled love, or else what is worse you have hard time, healing the broken heart after leave? Or what in an accident, if you are a victim in talons of the person unhappily in love with you, which doesn't understand the word "no", don't accept the thought about the rejection, is poisoning you and doesn't let you get your own happiness, or you're suffocating in the nasty relationship with the wrong person? I know that it can now sound strangely, but... Don't worry! Chin up! It can happen to everyone, however in the end your life will change, you will experience a smile of fortune and you'll fly with joy, you'll see! Even if now you are stuck in an amorous grey zone, or even something stopped you in the blackspot, don't break down! Isn't it worthwhile to overcome problems as the lesson and wait for this only, special person which will truly love you and which you will love? So it's well, or badly, that's always necessary to know, that every cloud has a silver lining, I know what I say, you can believe me  


Monday, February 13, 2017

Osiemnaście lat minęło... Eighteen years passed...

PL

Tak, dokładnie. Trzynasty lutego 2017 roku. Minęło osiemnaście lat mojego życia. Szok, dziwne uczucie, radość, szczęście, niepokój i odrobina pozytywnej nostalgii w jednym. Osiemnaście lat w pamięci, jak kilkuminutowy film, a na niektóre wspomnienia łzy wzruszenia napływają do oczu wraz z pełnym szczęścia śmiechem. Tak, jestem szczęśliwa i wiem, że będzie coraz lepiej. Stałam się oficjalnie dorosła, tyle czekania i w końcu nadszedł ten dzień. Ten dzień, w którym coś się we mnie bardzo zmieniło. Coś odnalazłam. Uwierzyłam. Uwierzyłam, że mogę, że mogę walczyć, mieć to, czego chcę, spełnić swoje marzenia, osiągnąć pełnię szczęścia, iść przed siebie, rozwinąć skrzydła. Bo jestem tego warta, potrafię i zasługuję na to. Spojrzałam w tył i zobaczyłam, jak małej wiary byłam człowiekiem, jakim skrytym i niepewnym siebie niedowiarkiem. Jakie mury wokół siebie wybudowałam. Ile smutku w sobie trzymałam. Kiedy czegoś chciałam, o czymś marzyłam, dusiłam to w sobie, bo "przecież i tak się nie spełni". A teraz? Nigdy w życiu! Teraz jestem pewna, że moje marzenia są blisko, że wkrótce wszystko się zmieni. Kiedy choćby w myślach wypowiadam swoje życzenia wiem, że one nadejdą, wiem, bo wierzę, już nie żyję lękiem, zwątpieniem, a radością, siłą, wiarą, przekonaniem i pewnością. Wiem, że w tym roku wydarzy się coś wyjątkowego. Ten rok będzie początkiem nowego, lepszego życia, spełniających się marzeń i szczęścia. Czuję to. Jestem tego pewna. Nowy etap, nowa ja. Szczęśliwa ja. 



ENG

Yes, exactly. Thirteenth of February 2017. Eighteen years of my life passed. Shock, strange feeling, joy, happiness, anxiety and a bit of the positive nostalgia in one. Eighteen years in the memory, like the few minutes film, and for some memories tears of the emotion are flowing into eyes along with the laughter full of happiness. Yes, I'm happy and I know that it will be better and better. I became officially adult, so much waiting and finally this day came. This day, something changed very much in me. I found something. I believed. I believed I can, that I can fight, to have what I want, to make my dreams come true, to achieve the complete happiness, to walk straight ahead, to spread my wings. Because I am worth it, I'm able and I deserve it. I looked back and I saw, what a human with small faith I was, what unbeliever, hidden and unsure of myself. How many walls around myself I built. How much sadness I've been holding in myself. When I wanted something, I dreamt of something, I stewed it in myself, because "after all it won't fulfil". And now? Never! Now I'm sure that my dreams are close, that soon everything will change. When I think about my wishes, I know that they will come, I know, because I believe, I no longer live with fear, doubt, but joy, power, faith, belief and certainty. I know that this year something amazing will happen. This year will be a beginning of new, better life, dreams coming true and happiness. I feel it. I'm sure about it. New phase, new me. Happy me.


Tuesday, January 31, 2017

Spójrz w lustro. Take a look in the mirror.

PL

Jesteś podatny na opinie innych? Tracisz wiarę w siebie, albo w ogóle jej nie masz? Myślisz, że do niczego się nie nadajesz, że Twoim życiem rządzi beznadzieja, słabość i w ogóle wszystko co najgorsze, a Ty to bezkształtne coś, które może tylko wszystko zepsuć? Tak? Bo ludzie tak mówią? Bo oni Ci tak wmawiają? Chcą weprzeć do Twojej głowy, że jesteś nikim, bo im się tak podoba, bo chcą kogoś zniszczyć i się na kimś wyżyć? Jeśli nic nikomu nie zrobiłeś, jeśli nikogo poważnie nie skrzywdziłeś, w ogóle się takimi głupimi gadkami nie przejmuj. Wstań, spójrz w lustro i zastanów się - kogo tam widzisz? Naprawdę widzisz potwora i nic nie wartą postać? Bo tak naprawdę jesteś tym, kogo sam w sobie widzisz, jesteś taką osobą, jaką wierzysz, że jesteś. Jeśli jesteś porządnym człowiekiem i nie dałeś ludzkości wyraźnych powodów do nienawiści, a sądzisz o sobie źle, dajesz takie samo prawo innym. Dlatego spójrz na swoją twarz zajrzyj w swoje oczy, uśmiechnij się do siebie i uwierz, że wcale nie jesteś nikim. Jesteś i będziesz tym, za kogo sam się uważasz.



ENG

You are susceptible to opinions other? You're losing the self-confidence, or generally speaking you don't have it at all? You think, that you are hopeless, that despair, weakness rules your life, and at all everything what worst, and you are so shapeless something which can only spoil everything? Yes? Because people say like that? Because this way they are persuading you? They want to push to your head, that you are nobody, because they like it, because want to destroy somebody and to take their anger out on somebody? If you haven't done anything bad to anyone, if didn't seriously you hurt anybody, don't care about such silly stories at all. Get up, look at yourself in the mirror and think about it - whom can you see there? You really can see the monster and nothing and nothing worth creature? Because actually you are whom you can see in yourself, you are such a person, what you believe that you are. If you're a decent man, you didn't give the mankind the clear reasons to hate you, and you think badly about yourself, you're giving the same right other. Therefore look at your face, look into your eyes, smile to yourself and believe you aren't a nobody at all. You are and you will be whom you consider yourself.


Sunday, January 1, 2017

Happy new year!

PL

Kochani czytelnicy!
Jako, że rozpoczął nam się nowy, 2017 rok, życzę Wam dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, radości, życia w miłości, samych pięknych uczuć, cudownych, niezapomnianych przygód, wielu sukcesów, odkrywania siebie, swoich pragnień i spełnienia marzeń, aby wszystko układało Wam się tak, jak tylko sobie tego życzycie, a także silnej woli i dopełnienia swoich noworocznych postanowień. Wszystkiego najlepszego! :) 

~Magdalene Anne.


ENG

Dear readers!
As the new, 2017 year started, I wish you all a lot of health, happiness, auspiciousness, joy, living in love, beautiful feelings, miraculous, unforgettable adventures, many successes, discovering yourself, your desires and a dream come true so that everything was for you as you only wish it, as well as the strong willpower and fulfilling  your New Year's resolutions. All the best! :)

~Magdalene Anne.