Saturday, December 31, 2016

Podsumowanie 2016! 2016 Summary!

PL

W końcu udało mi się dokończyć nieco spóźnione, ale jednak, podsumowanie roku 2016. Nareszcie. Muszę z uniesioną głową przyznać, że rok, który właśnie się zakończył był dla mnie bardzo ciężki i jestem z siebie dumna, że jakoś dałam radę i wyszłam z niego cała i zdrowa. Naprawdę. Te dwanaście długich miesięcy przyniosło mi sporo szczęścia, to fakt, ale w porównaniu do ogromu bólu, jaki musiałam znieść, cały ten promyczek znacznie przyćmiewa. Podczas tych 366 dni wydarzyło się tyle, że mogłabym śmiało powiedzieć, iż przez moje życie przeszło tornado, tsunami, wybuch wulkanu i trzęsienie ziemi w jednym. Była ogromna radość, była miłość, był smutek, były łzy, ogromny ból i załamanie psychiczne. Mogłam fruwać trzy metry nad niebem i chciałam umrzeć. Przeżywałam piękne chwile i dowiedziałam się o poważnych problemach zdrowotnych. Śmiałam się do łez i przez całe noce płakałam. Coś osiągnęłam, coś straciłam. Wiele zobaczyłam, jeszcze więcej się nauczyłam. Poznałam wiele osób i z równie wieloma się rozstałam. Odkryłam, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Straciłam zaufanie, nabrałam dystansu. Dotarło do mnie, że nie wszystko złoto, co się świeci, a czasem i to, co na pozór jest brzydkie i szare, po głębszym zbadaniu okazuje się być prawdziwym brylantem. Zmieniłam perspektywy. Zmieniłam podejście do życia. Ja się zmieniłam. Teraz, gdy minął spory okres czasu, widzę, że zaczynając rok 2016 byłam dzieckiem. Małą dziewczynką, bez żadnego doświadczenia. Bez problemów. Bez nadziei. Bez niczego. Obecnie jestem kimś zupełnie innym. I niczego nie żałuję, niczego. Zarówno te dobre, jak i złe rzeczy mi pomogły, ukształtowały mnie, wzmocniły, pomogły stać się lepszą, silniejszą, bardziej odporną i mądrzejszą wersją siebie, bez nich nie stałabym się tym, kim jestem teraz. Nie byłabym tą samą dziewczyną, a kimś zupełnie innym i jak podejrzewam, o wiele, wiele słabszym. Teraz to ja. Silna, młoda kobieta ze swoimi, jasno sprecyzowanymi celami, nadziejami, swoimi konkretnymi marzeniami, które zamierzam spełnić choćby nie wiem co, bo jak wiadomo, mój mój pot, mój ból, moje łzy, ludzka zazdrość. Wiele przeszłam, wiele przeżyłam, do wielu wniosków, poważnych wniosków doszłam i nie chcę. Nie chcę być już tą samą osobą, którą byłam w 2016 roku. Chcę ten nowy, 2017 rok uczynić wyjątkowym, najbardziej wyjątkowym, jak to tylko możliwe. Wprowadzić zmiany, ogromne zmiany. Chcę być szczęśliwa. Tak naprawdę szczęśliwa. Coś osiągnąć, choćby jeden mały sukces, spełnić choćby jedno, najdrobniejsze marzenie. Zakończyć wszystko to, co było złe, zagrzebać razem z minionym czasem. Na zawsze i bezpowrotnie. I zacząć nowe, lepsze życie pełne radości, miłości, szczęścia i zadowolenia. A ludzie? Mogą sobie robić co chcą, mogą hejtować, kochać, nienawidzić, starać się wytrącić z równowagi, ale i tak im się to nie uda, już nie. Wchodząc w 2017 czuję się jak wyswobodzona z łańcuchów, lekka jak piórko, jak anioł, odprężona, jak nowonarodzona, jak gdyby spadła ze mnie tona kamieni. Teraz mogę zacząć wszytko od nowa z uśmiechem na twarzy, uniesioną głową, blaskiem w oczach i żywym płomieniem w duszy. Ah, jakie to piękne uczucie, mieć w sobie coś, co daje siłę, magiczną siłę i światło w tunelu, dla tego co najlepsze, najpiękniejsze. Jestem pełna nadziei i nowych perspektyw na lepszą przyszłość i z całego serca życzę sobie, by nikt ani nic tego nie zniszczyło. I niech tak pozostanie, niech wszystko będzie tak, jak trzeba, bez bólu, bez łez, bez trosk, bez zła czyhającego gdzieś za rogiem, by zrujnować cud, piękno i niepowtarzalność życia.
Happy new year!



ENG
In the end I managed to complete this a bit late, but still, summary of 2016. At last. With the raised head I have to admit that the year which just ended was very hard for me and I'm proud that somehow I got by and left it safe and sound. Really. These twelve long months brought me quite a lot of happiness, admittedly, but all of these in comparing to the largeness of pain which I had to stand, much is dimming this sparkle. During these 366 days happened so lot, that I could boldly say a tornado, tsunami, volcanic eruption and an earthquake went through my life in one. There was great joy, there was love, there was sadness, tears, great pain and the psychical breakdown were. I could fly about three metres above the sky and I wanted to die. I survived happy moments and learnt about serious health problems. I laughed until the tears run down my cheeks and for the entire nights cried. I reached something, I lost something. A lot I saw, and more I learnt. I got to know a lot of persons and same many I parted with. I discovered, who was a friend, and who enemy. I lost the trust, I gained the distance. It become clear to me, that all that glitters isn't gold, and what's more sometimes, what seemingly is ugly and grey, after deeper examining turns out to be the real brilliant. I changed prospects. I changed the approach towards the life. I was changed. Now, when a disputes period of time passed, I can see, that starting 2016 I was a child. Little girl. Without any experience. Without problems. Without hope. Without anything. At present I'm somebody completely different. And I have no regrets, of nothing. Both these good, as well as bad things helped me, moulded me, strengthened, helped to become a better, stronger, more immune and cleverer version of myself, without them I wouldn't become who I am now. I wouldn't be the same girl, but somebody completely different and how I suspect, much, much weaker. Now it's me. Strong, young woman with own, brightly defined aims, hopes, own specific dreams which I'm going to fulfil, no matter how, because as everybody knows, my sweat, my pain, my tears, human jealousy. I lived through a lot, a lot I survived, came to many conclusions, serious conclusions, and I don't want. I already don't want to be the same person which I was in 2016. I want to make the new 2017 special, most special, how it is only possible. To implement changes, intense changes. I want to be happy. Really happy. To reach something, at least one small success, to fulfil even one, the smallest dream. To finish everything what was bad, to bury together with the past time. Forever and irretrievably. And start new, better life, full of joy, love, happiness and pleasures. And people? They can do what they want, can hate, love, hate, try to throw off balance, but they will no longer get by, no longer. Entering 2017 I'm feeling like freed from chains, as light as a feather, like the angel, relaxed, as newborn, as if a ton of stones fell off me. Now I can start everything anew with huge smile on the face, raised head, glitter in eyes and living flame in my soul. Ah, what a amazing feeling, to have something in myself, what gives power, magical power and the light at the end of the tunnel, for this what best, most beautiful. I'm full of hope and new perspectives for the better future and with all my heart I wish nobody or nothing not to destroy this. And let it stay like this, let everything be this way, how it should be, without tears, without pain, without concerns, without the evil waiting somewhere round the corner to ruin the miracle, the beauty and the uniqueness of the life.
Happy new year!


Friday, December 30, 2016

Ludzie. People.

PL

Ludzie. Otaczają nas wszędzie, z każdej strony, jedni wywołują uśmiech, drudzy doprowadzają do łez. Jedni podnoszą na duchu, kolejni podcinają skrzydła. Jedni pomagają, inni robią wszystko, by zaszkodzić i zniszczyć. Jedni są jak do rany przyłóż, zaś drudzy to zło wcielone. Jedne osoby sprawiają, że życie jest piękne, drugie, że najchętniej nie wstawałoby się z łóżka... Niektórzy działają jak winda do nieba, znowu inni ciągną na dno... Ludzie są, jacy są, ale to od nas i tylko od nas zależy, czy uda im się pociągnąć nas na dno, czy wszystkie zła, które spotkały nas z ich strony wykorzystamy jako lekcję i solidną tarczę, która wzmocni nas na przyszłość. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, a na toksycznych ludzi także trzeba wyrobić sobie odporność, nigdy nie ulegać i budować swoją własną wewnętrzną siłę przebicia.


ENG

People. They surround us everywhere, from every side, one are evoking the smile, other reducing to tears. One are comforting, next undercutting. One help, other are doing everything in order to harm and destroy. One are as good as gold, whereas other are an incorporated evil. One persons cause that living is fine, other, that most willingly wouldn't get up from the bed... Some are like the lift to the sky, then again other are pulling to the bottom... People are as are, but it depends on us and only on us, whether they will manage to pull us to the bottom, whether we will exploit all badnesses which met us from their side as the lesson and the solid shield which will strengthen us for the future. Whatever won't kill, will strengthen us, and to toxic people we also need to develop the resistance, never surrender and build own internal mettle.

Wednesday, December 28, 2016

Nie do wiary. Unbelievable.

PL

W życiu spotykamy się z różnymi mniej lub bardziej dziwnymi, nieprzyjemnymi, denerwującymi sytuacjami i ludźmi, ale niektóre... To już żałosne i niewiarygodne dno. Nawet bym powiedziała dno dna. Jakaś niedorzeczność. Nie rozumiem jakim trzeba być człowiekiem, jaki poziom sobą reprezentować, żeby za główny cel swojego istnienia obrać działanie na czyjąś niekorzyść, żyć tylko po to, żeby robić komuś na złość, szkodzić, śledzić każdy najmniejszy krok, każdy najmniejszy ruch, by następnie to wykorzystywać i kombinować jak tylko się da, by zniszczyć czyjeś przyjaźnie, plany, relacje z innymi ludźmi, wszystko, zrujnować całe życie. Powiedzcie mi, jakim cholernym dnem trzeba być, żeby za wszelką cenę próbować jakąś osobę zniszczyć? Jak można się pod kogoś podszywać? Jak można kraść czyjąś tożsamość, czyjeś życie tylko dlatego, że ma się chore urojenia, a w marnej główce ubzdurało się, że "Skoro nie mam tego, co masz ty, to ci to zabiorę, a ciebie zniszczę, bo tak mi się podoba"? No powiedzcie mi jak? Jakim śmieciem trzeba być, żeby robić coś takiego? Coś tak podłego? Jakim potworem, totalnym dnem, psychopatą trzeba być, żeby posuwać się do takich rzeczy? Bo ja nie wiem. Nie rozumiem. Nie jestem w stanie tego pojąć. Jestem w stanie wiele zrozumieć, ale czegoś takiego jak to - nie. Niestety.


ENG

In the life we meet with various more or less strange, unpleasant, irritating situations and people, but some... Are already a pitiful and incredible bottom. I would even say the bottom of the bottom. Some nonsensicality. I don't understand what a human this someone has to be, what a level represent, that the main aim of the being choose working to someone's disadvantage, live only to annoy, to make out of spite, to harm, to track every smallest pace, every smallest movement so that next use it and combine how it's only possible in order to destroy someone's friendships, plans, relations with other people, everything, to ruin the entire life. Tell me, what a damn bottom it's necessary to be to at all costs try to destroy one person? How is it possible to impersonate somebody? How it's possible to steal someone's identity, someone's life only because of having ill delusions, and in the poor head something hallucinated, that "If I don't have what you have, I will take it away from you, and destroy you, because I like it"? Yeah tell me how? What piece of rubbish human has to be to do something like that? Something such nasty? What monster, total bottom, psychopath, in order to move on to such things? Because I don't know. I don't understand. I'm not able to comprehend it. I can understand a lot, but something like that, like it - not. Unfortunately.

Saturday, December 24, 2016

Merry Christmas! ✩

PL

Witajcie moi kochani!
Dziś Wigilia Bożego Narodzenia, więc bez względu na wiarę i religię, życzę Wam spokojnego, cudownego czasu spędzonego w miłym towarzystwie, wszystkiego co najlepsze, magicznej atmosfery, mocy radości, szczęścia, szerokiego uśmiechu na twarzy, spełnienia choćby jednego najmniejszego marzenia i niezapomnianych chwil pełnych pięknych uczuć.
Wesołych Świąt! :*

PS. Obiecuję, że w ciągu kilku najbliższych dni wrócę i postaram się nadrobić zaległości spowodowane dłuższą przerwą, którą musiałam sobie zrobić z powodu niemałego zamieszania i natłoku zdarzeń w moim życiu w ostatnim czasie. :)


ENG

Hello my dears!
Today Christmas Eve, so irrespective of the faith and the religion, I wish you the calm, the beautiful time spent in the nice company, everything what best, the magical atmosphere, power of joy, happiness, a huge smile on your face, fulfilling at least one the smallest dream and beautiful moments full of unforgettable feelings.
Merry Christmas! :*

PS. I promise that within a few nearest days I will come back and try to make up for the arrears caused by the long break which I had to do because of the quite big confusion and the multitude of events in my life in the recent time. :)